ks. Kazimierz Rącki 1936-2007
10 października 2007 w szpitalu w Wołowie, po wielu cierpieniach i ciężkiej chorobie zmarł wieloletni proboszcz naszej parafii ks. Kazimierz Rącki. Ks. Kazimierz urodził się 23 XII 1936 roku w Stawiszynie. Święcenia kapłańskie przyjął 26 III 1961 we Wrocławiu. Pracował w wielu parafiach Diecezji Wrocławskiej, później Diecezji Legnickiej i p
Kazimierz Rącki w młodości mieszkał w Stawiszynie, dawny powiat Kalisz. W roku 1948 wraz z rodziną przyjechał do Wałbrzycha. Tuż po przybyciu zapisał się na ministranta w parafii św. Jerzego. Podczas uczęszczania do szkoły średniej, obudziło się w nim powołanie. Głównym motywem wstąpienia do seminarium, była pomoc choremu księdzu proboszczowi, który wyszedł ze stalinowskiego więzienia. Pomoc nie była prosta, ponieważ były to czasy komunistyczne. Po zdaniu matury, w roku 1955 wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu. 26 marca 1961 roku, w Niedzielę Palmową, wyświęcił Go na kapłana ks. Biskup Andrzej Wronka. Mszę św. Prymicyjną odprawił w rodzinnej parafii w drugi dzień Świąt Wielkanocnych. Biskup wydelegował ks. Kazimierza do Namysłowa, gdzie pełnił funkcję wikarego. Po kilku latach i zmianach parafii został proboszczem w parafii św. Jadwigi w Rzeczycy, dekanat Głogów (01.03.1970). Następnie został przeniesiony do parafii Wojcieszów koło Jeleniej Góry, a około czerwca 1974 roku do parafii Gościsław.
Podczas 25-lecia kapłaństwa otrzymał tytuł kanonika. W 1989 roku, gdy ksiądz Kardynał Henryk Gulbinowicz powołał do istnienia dekanat Gościsław, uzyskał funkcję v- ce dziekana.
Praca w naszej parafii była ciężka i wymagała poświęcenia, ponieważ w jej skład wchodzi pięć kościołów.
Księdzu Rąckiemu zawdzięczamy m.in. powstanie pomnika milenijnego w naszej miejscowości.
Kliknij na "Więcej" aby zobaczyć zdjęcia z pogrzebu ks. Kazimierza Rąckiego i dalsze materiały o Nim.
POGRZEB KS. KAZIMIERZA RĄCKIEGO 1936 - 2007
KRONIKA PEWNEJ PARAFII
Podobnie jak większość parafii, także i wspólnota pw. św. Marcina w Krzelowie posiada swoją kronikę. Tutejsza jednak zaskakuje swoimi rozmiarami i mnogością zapisów. Burzliwe dzieje 1945 roku znalazły odbicie na kartach kroniki. Jednym z pierwszych jej zapisów jest informacja o rozstrzelaniu przez żołnierzy Armii Czerwonej ostatniego niemieckiego proboszcza parafii w Krzelowie. Sowieci zabili go na schodach miejscowego klasztoru sióstr Maryi Niepokalanej. O tym zdarzeniu, zrelacjonowanym przez mieszkańców miejscowości, napisał ks. Franciszek Wołyniak - pierwszy powojenny proboszcz, który wraz z grupą przesiedlonych zza wschodniej granicy Polaków przy był tu w 1945 r. On też rozpoczął pisanie krzelowskiej kroniki. Dziesiątki notatek, zdjęć i wycinków z gazet wypełniają kolejne karty pokaźnej księgi. Są w niej odnotowane wszystkie wizytacje kanoniczne, w tym pierwsza ks. infułata Karola Milika z 1948 r. Z 1955 r. pochodzi zapis o prymicjach pochodzącego z tutejszej parafii ks. Tadeusza Kisińskiego. 50 lat później ks. Kazimierz Rącki, który jest duszpasterzem wspólnoty od 2001 r., odnotował w kronice relację z obchodzonego w krzelowskim kościele złotego jubileuszu święceń ks. Tadeusza. Na kartach kroniki można zobaczyć, jak powojenna historia polskiego Kościoła przekłada się na życie wspólnoty z Krzelowa. Notatka z 1963 r. mówi o nawiedzeniu miejscowości przez kopię obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, w ramach przygotowań do obchodów Tysiąclecia Chrztu Polski. 42 lata później powstał zapis o kolejnym spotkaniu krzelowian z Jasnogórską Panią - tym razem w Częstochowie, w ramach diecezjalnej pielgrzymki na Jasną Górę, związanej z rocznicami Kościoła wrocławskiego. "Najważniejsza w prowadzeniu kroniki jest systematyczność" - mówi ks. Kazimierz Rącki, który jest dziesiątym tutejszym po wojennym proboszczem i zarazem dziesiątym z kolei autorem kroniki. Kapłan poszukuje obecnie w sklepach kolejnego tomu, który odpowiadałby rozmiarami temu prowadzonemu od 52 lat, bowiem została w nim wolna jeszcze tylko jedna karta. (opracowano na podstawie: V 1998 "Sygnały Młodego Strażaka"; fot: Michał M.)