Osieckie podziemia
Od lat dzieciństwa słyszałem opowiadania o osieckich podziemiach. Było kilka wersji tych opowiadań. Jedna z nich mówiła, że łączą się one z pałacem w Pyszczynie, kolejna, że wyjście z nich znajduje się gdzieś w lesie itd. Opowiadania te dobrze też lokalizowały wejście do tych kościelnych podziemi. I tak główne znajdowało się pod schodami na chór, które jednak zostało potem zamurowane, inne pod ławkami od strony ołtarza z obrazem MB Kochawińskiej, a jeszcze inne, że można wejść do nich przez grobowiec przy kościele (obecnie grobowiec-pomnik). W podziemiach miałyby znajdować się grobowce zasłużonych dla kościoła, ale i również szaty i sprzęty liturgczne ukryte przed wojskami w czasie wojennym. Wejścia zamurowano w czasie wojennym z obawy przed grabieżą. To są opowiadania, które do dzisaj istnieją w przekazach wśród Osieczan, i myśle, że oprócz mnie nie jeden je słyszał. A jaka jest prawda o osieckich podziemiach?
Już jako zdrowo podchodzący do różnych opowiadań nastolatek, sam próbowałem zweryfikować je i dostać się do tych podziemi. Jednak nie udało się. Na początku mojej weryfikacji chciałem zobaczyć wejście do nich, które miałoby się znajdować pod schodami na chór. Ktoś mnie już wyprzedził i rozbił ściankę, która kończyła schowek pod tymi schodami. Nic tam nie było. Pod ławkami również, a do grobowca już nie zaglądałem. Z czasem gdy otrzymałem kopie planów budowy kościoła z końca XIX wieku, mogłem zauważyć, iż te plany żadnych podziemi nie przewidywały. Pod ziemią przewidywały tylko fundamenty, które pod wieżą sięgały około 10 metrów w głąb. Tak więc poszukiwania wejścia i plany kościelne wykluczyly istnienie podziemi. Potem również wykluczyli je historycy. którzy oznajmili, że budowa podziemi w XIX wieku w wiejskich kościołach nie była praktykowana i istnienie takich w Osieku jest bardzo mało prawdopodone.
Na koniec po wszystkich analizach i poszukiwaniach należy stwierdzić, że w Osieku podziemi nie ma. Niemniej nie czyni to osiekiego kościoła mniej wyjątkowym, bo na takie miano na pewno zasłużył, choćby przez Gwiazdę Dawida (ewenement niespotykany na katolickich kościołach) i komin!
